Magia siły wsparcia – część 1

Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w 2010 – RPA

Moja znajoma Ala często jeździ z mężem do Niemiec i chociaż zupełnie nie interesowała ją dotąd piłka nożna, to jednak z coraz większym zaciekawieniem zaczęła przyglądać się, jak zachowują się tam ludzie w czasie trwania Mistrzostw. A jest na co popatrzeć.

Tego dnia, godzinę przed rozpoczęciem meczu ćwierćfinałowego Niemcy–Argentyna, spacerowali sobie po mieście. Wszędzie panowało podniecenie oczekiwania.

Po ulicach jeździły samochody z podczepionymi chorągiewkami, niektórzy mieli nawet ponaklejane nalepki duże i małe z flagą na maskach, często i lusterka ubrane były w pokrowce z niemiecką flagą. Po ulicach chodziła młodzież i dzieci z namalowanymi flagami na policzkach, czole lub na ramionach. Nawet niektórzy mieli włosy pomalowane w tych kolorach. Oczywiście dużo było T-shirtów i czapeczek. Czuło się ogromne poparcie dla narodowej drużyny.

Wracali parkiem. W parku co jakiś czas stały grupki młodzieży poprzystrajane flagami prawie na wszystkie możliwe warianty, wykrzykujące hasła i śpiewające piosenki kibiców. W pierwszym momencie lekko się zawahali, pomyśleli, czy aby są tu bezpieczni? Wiemy, jak potrafią być agresywni nasi kibice.

Jednak zobaczyli w oczach młodzieży życzliwość. Była rozbawiona, ale skupiona na tym, co już za chwilę miało nastąpić. Poczuli się lekko zszokowani.

Wrócili do domu, włączyli radio w pokoju i poszli do kuchni gotować obiad.

W radiu leciała fajna, żywa muzyka przeplatana komentarzami z wydarzeń dnia. Co jakiś czas mówiono o mającym za chwilę rozpocząć się meczu. Na tej stacji nie leciała transmisja z meczu. Wszędzie, wszędzie czuło się ogromne wsparcie społeczeństwa dla drużyny, dla tych jedenastu chłopców. Wierzono w nich, w to, że są świetni. Oczywiście liczono się z każdą możliwością. Przeciwnik był bardzo groźnym rywalem. Pewnie dlatego, tym bardziej, wspierano ich tak mocno w tym czasie.

Zajęci rozmową i gotowaniem usłyszeli, że padł pierwszy gol. Zarejestrowali ten fakt i dalej robili swoje. Drugiego gola nie słyszeli. Odnotowali trzeci. Mecz miał się już ku końcowi, gdy nagle… przez całe miasto poniosło: Goooooooooooooool !!!!!!!!!

Trwalło to kilka sekund, ale było tak mocne, że ciarki emocji przeszły jej po plecach.

Udzieliła się. Udzieliła się ogromna radość.

Dopiero po chwili komentator w radiu również wykrzyczał, że padł czwarty gol.

Radość, wielka radość zatriumfowała! Nastąpiło świętowanie.

Wszędzie słychać było śpiewanie, radosne rozmowy, strzelały petardy, trąbiły samochody. Nawet w kościołach zaczęły bić dzwony. Zbliżała się godzina 18. Może to przypadek, ale tego dnia biły bardzo długo.

Wieczorem wyszli jeszcze raz na spacer. Wędrowali wokół pobliskiego jeziora. Widzieli tam grupki stojących i rozprawiających o dzisiejszym wydarzeniu ludzi, inni świętowali przy grillu, a obok, w trawie, zatknięta była flaga niemiecka, Żadnych burd, żadnych pijanych ludzi, żadnych porozbijanych samochodów. Czysta radość i świętowanie.

Dlaczego o tym piszę?

Na mnie też zrobiło to wrażenie. I tak sobie myślę, że może czas uczyć się od innych. Nie zazdrościć im, ale przyglądać się, uczyć i wprowadzać budujące i twórcze zmiany w swoje życie.

Jak się czujemy, gdy zazdrościmy ? – mali i bez wartości.

A gdy uwierzymy, że przecież my też tak możemy – wówczas nasze ciała prostują się, czujemy w sobie moc i chęć do działania, i na ogół działamy.

Mając poparcie i wiarę w nas naszych bliskich, działamy tym chętniej. Takie poparcie jest bardzo ważne na początku, jeśli nie bardzo nam coś wychodzi, a jest jeszcze dużo pracy przed nami. Czując je, pracujemy więcej i chętniej. Efekt przecież musi przyjść.

Zwłaszcza, gdy działamy w grupie i popiera nas wiele osób – wtedy mamy sukces murowany.

Dlatego namawiam wszystkich: wspierajmy naszych bliskich, naszych mężów, żony, dzieci, wspierajmy nasze rodziny i znajomych. Nauczmy się cieszyć swoim sukcesem i sukcesem innych.

To procentuje na przyszłość. Ma ogromną moc, moc magiczną.

Twórzmy obrazy sukcesu na naszej gwiazdce przewodniej, niech odbiją się od niej i jasnym światłem prowadzą nas w naszą przyszłość.

Co będzie się działo w najbliższą środę, na ulicach niedużego, ale uniwersyteckiego i bardzo prężnego miasta Niemiec?  Wszak przed nami mecz Niemcy – Hiszpania. Może uda mi się dowiedzieć, wówczas na pewno Wam o tym napiszę.

Myślę o Was serdecznie

Lucyna

Jeśli podobają Wam się moje artykuły, polećcie linka do mojej strony swoim znajomym, może ich również zainteresują.

Pa, to na razie tyle. L.

1 Komentarz:

  1. Witaj Lucyno,
    jednak temperament Hiszpanów pokonał niemiecką solidność. Piłka jest okrągła a bramki są dwie jak mawiał nasz supertrener Górski.

    To co napisałaś o wsparciu niemieckiego społeczeństwa swojej drużyny jest piękne. Oni nie wstydzą się swojej flagi i nie muszą byc zagorzalymi kibicami. Myślę, że powoli i my nauczymy się tego.

    Pozdrawiam

Komentowanie jest wyłączone